Są to dziwne drzwi, prowadzą bowiem w głąb ziemi, niczym legendarne Wrota Nawii. Trzeba się w nie wślizgiwać jak do bunkra. Są brudnopomarańczowe. W zamku tkwi klucz z dużym żelaznym kółkiem.
Pająk-szpieg zostaje przypadkiem zamordowany przez dłoń poszukującą włącznika światła. Zielone plastikowe wiadro wlatuje do środka i ląduje, wzbijając chmurę żółtawego pyłu.
Wokół unosi się piwniczny zapach, bo to, do cholery, przecież jest piwnica, z pajęczynami zwisającymi z sufitu, z kawałkami tektury na żółtym piachu stanowiącym podłoże, z dziwną machiną w kącie, w której pewnie tkwi uwięzione pradawne bóstwo. I w ogóle. Piwnica jak piwnica.
Staję przed nadgryzionym zębem czasu drewnianym regałem. Na półkach stoją pokryte kurzem słoiki. W słoikach spokojnie wegetują estetycznie upchane organy wycięte nieproszonym gościom oraz konfitury.
Oglądam uważnie kilka z nich, poszukując tego jednego, szczególnego słoika. Oglądam pod światło. Potrząsam, żeby sprawdzić, jak chlupocze. Wącham - gówno, nic nie czuć. Próbuję otworzyć - ale nie, nakrętka i słoik przez te kilka lat stały się jednym ciałem.
Ach, kurwa.
Biorę jeszcze jeden i na moment oczy mi mętnieją. To chyba sam Szatan zostawił. W środku smoliście czarna niezidentyfikowana substancja, a na szkle przyklejona karteczka: "keczup 2005".
Horror.
Tknięta nagłym impulsem biorę byle jaki słoik i wypełzam na powierzchnię.
Po rozpoznaniu zawartości i ogłoszeniu wyroku wracam do podziemi, bo okazało się, że przyniosłam porzeczki, a nie wiśnie.










--
Somebody to love...
--
[link]
Nie myślałam, że kogoś znajdę z miasta tutaj
--
Ty wiary temu nie dasz,
że ideały są na sprzedaż.
--
Oh yes, oh yes, oh yes they both
Oh yes, they both
Oh yes, they both reached for
The gun, the gun, the gun, the gun,
Oh yes, they both reached for the gun
for the gun.
--
I'm a photographer.
--
This day anything goes
Burning bodies hanging from poles
I remember Halloween... ... ... ... ... ...
--
.:: Resistance Is Useless! (If < 1 ohm) ::.
Previous Page12345...Next Page